czwartek, 20 marca 2014

3. Dodatkowa pomoc

Hejka ludziska tak tylko na wstępie, że zmieniałam coś w 2 rozdziale i napiszę tę zmienioną wersję tu bo nie każdy czyta wcześniejsze rozdziały gdy jest na bieżąco ;) A według mnie jest to dość istotne c;


           "- Taa a teraz za mną stoi przerośnięty goryl który mnie złapie i zaniesie tym złym facetom co handlują nie wiadomo czym - powiedziałam do siebie i cicho się zaśmiałam, ale zaraz przestałam gdy usłyszałam jak ktoś za mną chrząka. Powoli się obróciłam i jak na zawołanie, za mną stał... jakiś chłopak? Ooo to ten goryl tylko, że wersji mniej straszniejszej.
           - To ja już sobie chyba pójdę - chciałam go wyminąć ale uniemożliwiła mi to jego ręka, dzięki której, kilka sekund później, jednym zwinnym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię i ruszył  w nieznanym mi kierunku. Jak na takiego chłoptasia był silny."

           "Przed samochodem wyrwał kluczyki z mojej dłoni, otworzył go i wrzucił mnie na miejsce pasażera, po czym zamknął drzwi.
           - Teraz siedź w tym swoim pieprzonym aucie! - krzyknął i wrócił do klubu.
           Zaśmiałam się. Bo niby nie potrafię otworzyć drzwi ha-ha. Pociągnęłam za klamkę i lekko się zdziwiłam gdy nie mogłam ich otworzyć. Szarpnęłam mocniej ale nawet nie drgnęły. Zaczęłam krzyczeć ale na marne. Jedyne co mogłam zrobić to czekać aż Justin przyjdzie i otworzy te drzwi. Ale pozostaje tylko jedno pytanie. Kiedy on przyjdzie."

wtorek, 4 marca 2014

2. Próba odzyskania skradzionej własności

Scarlett

             3 dni minęły odkąd ostatni raz widziałam swój samochód, a ja zastanawiałam się czy mam powiadomić o tym swoich rodziców, którzy wyjechali w sprawach służbowych.
             Ale był jeden plus, na razie. Iphona kupiłam bez problemu. Chociaż jeden problem rozwiązany, szkoda tylko że to ten mniejszy.

sobota, 1 marca 2014

1. Nietypowa propozycja

Scarlett

          Godzina blisko 24, a my wjechałyśmy na stację benzynową. My czyli ja i Victoria - moja najlepsza przyjaciółka. Podjechała pod sklep i wyłączyła silnik. Spojrzała na mnie w swoich przeciw słonecznych okularach i zapytała.
         - Co chcesz?
         - Kawa - niemalże krzyknęłam. - I jakaś kanapka czy coś w tym stylu.
         Tori zaśmiała się i wyszła z samochodu. Nawet kiedy zamknęła drzwi słyszałam odgłos jej nieziemsko wysokich szpilek
         Włączyłam radio, wygodnie oparłam się o fotel i zamknęłam oczy. Pewnie zastanawiacie się co tutaj robimy. Otóż wracamy z nudnej dość uroczystej kolacji z okazji końca szkoły. Byłybyśmy wcześniej w domu ale nie chciało nam się więc Tori wpadła na pomysł pojechania dłuższą drogą. Ale teraz żałuję że nie pojechaliśmy tą krótszą.